Otwórz okno to wlecę oddechem
I od ust twych odbiję się echem
Nad twą skronią przemknę jak motyle
I popatrzę w twe oczy przez chwilę
Potem w promień słoneczny się zmienię
By umknęły z twojej twarzy cienie
I jak rosa spłynę na twe czoło
By nicości tej rozerwać koło