Panel Logowania

Reklama

Wiersze Online
znajomi.biz

Litera "A"(37) | Litera "B"(122) | Litera "C"(83) | Litera "D"(53) | Litera "E"(6) | Litera "F"(26) | Litera "G"(85) | Litera "H"(21) | Litera "I"(13) | Litera "J"(70) | Litera "K"(197) | Litera "L"(48) | Litera "ł"(11) | Litera "M"(158) | Litera "N"(39) | Litera "O"(31) | Litera "P"(103) | Litera "R"(64) | Litera "S"(173) | Litera "ś"(10) | Litera "T"(41) | Litera "U"(11) | Litera "W"(114) | Litera "Z"(39) | Litera "ź"(0) | Litera "ż"(16) |

Tytuł: "Uwaga zabawnym czy zatrudnionym chmielem głowom"

Autor: "Baka Józef"

Kategoria: "Poezja polska"

Na waletę wiersz by metę
Założył: lecz swą zaletę 
Zakaty,
Wiwaty
Wznawiają,
Wskrzeszają.
Jużby rychlej oschło pióro,
By nie dały weny sporo 
Achtele,
Butele,
Puchary
Nim mary.
Tyś bez wierszów dosyć sławny,
Z oczu, z mordy opój jawny, 
A z brzucha
Bez ucha
Baryła
Otyła.
Bez liwarów gęba kufa
Połknąć antał sobie ufa: 
Nie zmyli,
Wychyli
Dość smagłe
I nagle.
Darmo puzdro! lepiej w pipie,
Gdy smak smagły język szczypie: 
Dogodzisz,
Wszak brodzisz
W aptece
Jak w rzece.
Smagło chlustasz trunek różny:
Często zatem tyś podróżny 
Do Rygi
Po figi
Obfite,
Sowite.
Oczy mokre jako bańki
Nic nie widzą, jeno szklanki. 
Jak wstanie,
Dostanie.
Bolą oczy blachmalowe,
Gdy szkła drobne są stołowe: 
Wraz huczysz
I tłuczysz
Na miazgi
Drobiazgi.
Stłukł się respekt na kieliszki,
Zbrzydziły je twoje kiszki. 
Antały
Twe pany:
Czapkujesz,
Warujesz.
Gęba huczy chmielem dęta,
Niech pisklęta czy karlęta 
Tym trują,
Traktują:
Mnie miła
Baryła.
Mnie choć z lagrem daj achtele,
Co najżywiej nieś butele: 
Niech zginą,
Mnie miną
Kaczeczki,
Lampeczki.
Kurza główka choć omdlewa,
Dobra gęba jak cholewa 
Nadgrodzi,
Gdy brodzi
W roztoczy
Po oczy.
Stój, dla Boga, obiboku!
Patrz choć zezem, śmierć na oku! 
Dopijasz,
Dobijasz
Twe życie
Nie skrycie.
Żal mi ciebie zmokła kokosz:
Będzie we łbie, w mózgu rokosz! 
Twa skórka
Jak burka
Na słocie
I w błocie.
Żal mi klocu! brzuch machina
Rozpłynie się jako glina:
Drżysz z febry, 
A cebry
Nie zmylisz,
Wychylisz.
Akwawita
Dobrze świta,
Od węgrzyna
Twa czupryna
Jeży się!
Choć lśni się.
Coś trwoży,
Śmierć wroży.
Nie odeprzesz nosem ryjąc,
Nie wymodlisz czołem bijąc: 
Twe mary
Legary
Swobodne,
Wygodne.
Z czar, nie z czarów, twe choroby,
Popchną w groby trunków próby: 
Mikstura
To fura
Dość lotna,
Obrotna.
Próżna flasza cię odstrasza,
Próżna krypta cię zaprasza: 
Butele,
Łez wiele
Przydacie
W lat stracie!
Miękczą gęby
Suche zęby,
Brzuch pakują.
Nie żałują
Ryczałtem
I gwałtem
W grób spieszą
, Nie cieszą.
Dośćże paku, wiek na haku!
Z lury gnoju wstań robaku. 
Robacy
Bez pracy
Otoczą,
Roztoczą.
Rzucaj chmiele, brzydkie ziele,
Zamknij gębę, stul gardziele. 
W te ziółka
Jak pszczółka
Śmierć wleci,
Kark zleci.
Kuflów smoku, obiboku!
Przetrzyj oczy w życia zmroku! 
Wiersz budzi,
Nie łudzi:
Wraz zaśniesz
I zgaśniesz,
Dobijaj się,
Dopijaj się
Nieba łzami
I cnotami.
Tam miara
Nie mara
Wieczysta,
Rzęsista.
Śmierć jak małpa, to wyrazi,
Co nas zdobi, lubo kazi: Jak poczniesz,
Tak spoczniesz,
Wschód jaki,
Zmrok taki.
-- 
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl