Panel Logowania

Reklama

Wiersze Online
znajomi.biz

Litera "A"(37) | Litera "B"(122) | Litera "C"(83) | Litera "D"(53) | Litera "E"(6) | Litera "F"(26) | Litera "G"(85) | Litera "H"(21) | Litera "I"(13) | Litera "J"(70) | Litera "K"(197) | Litera "L"(48) | Litera "ł"(11) | Litera "M"(158) | Litera "N"(39) | Litera "O"(31) | Litera "P"(103) | Litera "R"(64) | Litera "S"(173) | Litera "ś"(10) | Litera "T"(41) | Litera "U"(11) | Litera "W"(114) | Litera "Z"(39) | Litera "ź"(0) | Litera "ż"(16) |

Tytuł: "Ostatnie wspomnienie. Do Laury"

Autor: "Słowacki Juliusz"

Kategoria: "Poezja polska"

Dawniej bez serca - dziś bez rozumu, 
   O biedna Lauro! nim zginę, 
Dla Ciebie z głuchych pamiątek tłumu 
   Wianek Ofelii uwinę, 
Ty go drzącymi weźmiesz rękoma, 
   Jak wąż ci czoło okręci... 
Oto bławatki, ruta i słoma, 
   A to są kwiaty pamięci... 

Burza żywota nad nami mija, 
   Przeminie - lecz głowę zegnie: 
Śmiech nie pociesza - ból nie zabija, 
   Wkrótce i rozum odbiegnie. 
Cicha spokojność nigdy nie wróci, 
   Zniszczenia wicher nie wionie, 
Słońce nie cieszy, księżyc nie smuci... 
   A w nicość śmierć nie pochłonie... 

Strętwiałość! - za cóż ten zimny kamień 
   Na serca nasze się wali? 
Żeśmy się niegdyś w kraju omamień 
   Na jednej drodze spotkali? 
Że cię tak długo dźwiękami lutni 
   Budziłem i do snu kładłem: 
A ty smutniejsza, niż ludzie smutni, 
   Za innym biegłaś widziadłem. 

I coraz wyżej w niebo lecąca 
   Niknęłaś w marzeń lazurze; 
I roztopiona w blasku miesiąca, 
   Zwiędłą rzuciłaś mi różę. 
I nie wiem nawet, czy z twego czoła, 
   Czy twoją skropiona łezką, 
Czy mi jakiego ręka anioła 
   Rzuciła różę niebieską. 

Ciemność twej duszy, jak dżumy plama 
   Od ciała przeszła do ciała. 
Widzisz jad w sercu? - to łza ta sama, 
   Którąś ty w serce nalała. 
Widzisz, jak zagasł dziecka rumieniec, 
   Gdzieś ty oddechem przebiegła?... 
Nie laur na głowie - lecz z ognia wieniec, 
   Tyś mi skrami oczu zażegła. 

Dziś, gdy mi włosy burza roztarga, 
   Ogniami czoło mam sine: 
A jakąś dumą drzy moja warga, 
   Że w tych płomieniach nie ginę... 
Lecz, gdy do szczęścia świat mię zawoła, 
   Nie biegnąc za szczęsnych śladem: 
Przeklinam ciebie z bladością czoła! 
   Serca przeklinam cię jadem. 

Więc niech mię prędko chmury czarnemi 
   Porywa wicher nicości! 
Bo już przekląłem wszystko na ziemi, 
   Wszystko - w aniele przeszłości. 
Tam, gdzie tłum ludzi huczy, ucieka, 
   I falą powraca ciemną: 
Nic mię nie żegna, nic mię nie czeka, 
   Nic za mną! i nic przede mną! 

Gdy bracia moi, gdy wędrownicy 
   Lecieli z szumem po niebie: 
Ja nieruchomy, gwiazdą źrenicy 
   Patrzyłem w przeszłość - na ciebie. 
Dziewice ziemi nieraz spostrzegły, 
   Łzawymi oczu błękity, 
Że oczy moje za tobą biegły, 
   Żem był na sercu zabity. 

Okruszynami serca, miłości, 
   Karmiłem blade widziadła... 
Ale łza taka, jak łza przeszłości, 
   Na żadne serce nie spadła. 
Jak moje oczy topią się - mdleją, 
   Jak myśli rzucają ze dna, 
Jak iskry sypią, jak łzami leją, 
   Ty wiesz! - lecz tylko ty jedna. 

A teraz, smutny przeszłości echem, 
   O! ludzie, idę za wami. 
Choć śmiech wasz dla mnie, szalonych śmiechem, 
   Łzy wasze - szalonych łzami. 
Lecz gdy się znudzę łez zimnych rosą 
   I zimnych uściskiem prawic: 
Duszę mi od was wichry uniosą, 
   Lecz wichry pełne błyskawic. 

Paryż, 1839.      
-- 
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl